Spotkanie organizacyjne
Made in ZabrzeW III Mistrzostwach Górnego Śląska i Zagłębia w Zabrzu wystartowało z całkiwem dobrym rezultaten 8 osób odwiedzających nasze siódemkowo-paśnikowe progi. Furorę pierwszego dnia robił Labi, pokonując m.in. Darka Putona, Kubę Koisara, Pavvkę oraz Bartka Morawskiego i kończąc ostatecznie pierwszy dzień na 3 miejscu z 6 zwycięstwami. Niestety pochwalił się on niżej podpisanemu telefonicznie o swoim występie a niżej podpisany wywieszczył mu kompletne odwrócenie sytuacji dnia następnego. W niedzielę Przemek wygrał tylko jeden mecz i zakończył ostatecznie swe boje jako 22 zawodnik turnieju.
Świetnie tymczasem radziła sobie Beata ogrywając aż ośmioro zawodników. Jak sama stwierdziła, najbardziej dumna jest z partii z Tomkiem Zwolińskim, z którym wygrała grając przeciwko 2 blankom. Na koniec pokonała jeszcze wysoko Kazika 435: 282, co zapewniło jej ostatecznie 12 lokatę.
Nie miał swojego dnia Kobrem, przegrywając wszystko co się da. Ostatecznie zakończył turniej z 6 zwycięstwami, ale mając na uwadze jego ostatni występ na KMP, jest to wynik niepocieszający. Jak stwierdził sam zainteresowany, wyszedł mu w Zabrzu ruch życia i turniej nieżycia. Wspomniany ruch zdarzył się w partii z Jawną (Monika Gawron-Cieślik). Przeciwniczka próbując zablokować premię potrójności zagrała WEŹ. Ostatnia linia po jej ruchu wyglądała następująco
x3 _ WEŹ _ _ x3 _ _ _ _ _ _ x3
W zaistniałej sytuacji Krzysiu położył... ZAWEŹMIJ za 171 punktów i rzeczoną partię wygrał :)
Odnotować należałoby również dobry występ Adamsona (przegrał w przedostatniej partii z Beatą) oraz Grzesia, który dojechał na drugi dzień zawodów i zwyciężył w 4 partiach z 5.
Nasi w Zabrzu (w kolumnach kolejno: miejsce, zawodnik, ranking, ilość zdobytych dużych punktów, score, skalp oraz różnica małych punktów)12 Beata Wiączkowska 119.09 8.0 4621 1707 81 16 Adam Szukalski 120.58 7.0 4848 1458 380 22 Przemysław Pawlic 103.03 7.0 4343 1635 -206 28 Krzysztof Obremski 138.45 6.0 4669 1347 320 53 Barbara Łukaszewicz 107.05 4.0 4272 1101 -6 59 Grzegorz Wiączkowski 114.03 4.0 2001 696 253 64 Agnieszka Jaśkiewicz 111.84 2.0 2576 711 -574 66 Mirosław Dymkowski 100.00 0.5 2138 386 -566Gwoli kronikarskiego obowiązku dodam iż w Zabrzu zwyciężył Kamil Górka, przed Karolem Wyrębkiewiczem oraz Staszkiem Rydzikiem
KMPBędzie długie bardzo, bardzo, ale myślę, że klubowiczom należy się coś w formie sprawozdania z KMP, w formie jednakże dość luźnej relacji-opowiastki.
Na KMP pojechaliśmy w czwórkę, gdyż Piotr zrezygnował z wyjazdu. Brak Piotrka oznaczał przesunięcie nas w rozstawieniu pozycję (czy też dwie pozycje niżej). Oznaczało to, że na wejściu dostaliśmy najsilniejsze drużyny (Łódź, Katowice, Warszawę, Kraków). To już pretensją do Piotra żadną nie jest, stwierdzam jedynie fakt.
Grało się systemem: każdy z każdym, z danym klubem 3 rundy, każda runda to 4 partie; łącznie więc z rywalem rozgrywało się 12 partii.
Zaczęliśmy od meczu z Łodzią i zaczęliśmy z dużego C. Kobrem wygrał z Zeniem (W. Zemło), Green z Robertem Głowackim, Fotu ze Słonikiem (M. Ozimiński), jedynie Suchy przegrał z Mordą (A. Rechowicz) i prowadziliśmy 3:1.
W drugiej rundzie Suchy wygrał ze Słonikiem, Green z Zeniem, Kobrem z Głowackim, a Fotu wręcz rozniosła Mordę. Oznaczało to stan 7:2 już pewny wygrany mecz.
W trzeciej rundzie jednak dołożyliśmy punkty: Fotu pokonała Zenia (przegrał z nami wszystkie 3 gry!), Suchy Głowackiego, Green przegrał ze Słonikiem, a Kobrem przegrał z Mordą - w tym miejscu wybiegnę w przyszłość: Kobrem przegrał w ogóle 4 gry w całym turnieju na 21 rozegranych - o czym tu jeszcze pisać! :-) Mecz z Łodzią zakończył się 9:3, wspaniały wynik.
Katowice. Spodziewaliśmy się, że ten mecz znaczyć może bardzo wiele w ostatecznym rozrachunku. Kobrem wygrał z Maćkiem Rzychoniem, a Fotu z Kubą Nalepą, co przy porażkach Greena z Putonem i Suchego z Salamonem oznaczało remis 2:2. Druga runda poszła słabo. Niezawodny Kobrem pokonał Salamona, ale Suchy przegrał nieznacznie z Putonem, Fotu z Rzychoniem, a Green zremisował z Nalepą. Stan: 3,5:4,5 dla Katowic. I trzecia runda - wygrywa tylko Kobrem z Nalepą. Kończy się 4,5:7,5. Porażka niewielka i jak się potem okazuje i tak największa ze wszystkich.
Przychodzi czas na Warszawę. Kobrem na medal: pokonuje Jackowskiego i Redę, przegrywa z Rydzikiem (przez wyciągnięcie Ź na koniec). Suchy - fantastycznie - ogrywa kolejno Redę, Margalskiego i Koisara. Niestety Fotu i Green przegrywają wszystkie swoje mecze.
Dwa słowa komentarza. Po pierwsze, kiedy Green przychodzi nieco spóźniony grać z Jackowskim okazuje się, że cała pozostała trójka warszawiaków (oni zaczynali grę) położyła już w pierwszym ruchu po skrablu! I co się okazuje? Paavka duma, duma i zaczyna od... BĄKANYM z blankiem za Ą! Cóż za żarcie. Po drugie, w ostatniej partii Greena z Elfem była szansa na remis z Warszawą. Niestety, GÓRZANIE za 87 punktów może i mieszkają w Górze koło Leszna, ale OSPS słowa nie zna :-( Na dodatek Green przegapił w końcówce ze składu TSPSMO* skrabla i, jak przed rokiem, Warszawa wygrywa o jedną partię. Kończy się 7:5 dla nich :(.
Druga i trzecia runda z Warszawą rozgrywana była już drugiego dnia.
Kraków. Kolejna potęga na naszej drodze. Kobrem zaczyna tradycyjnie od zwycięstwa nad Kucią (rankingowo to drugi zawodnik KMP). Suchy kontynuuje dobrą serię i wygrywa z Bobowskim. Green kontynuuje złą serię i przegrywa z Górką (w trakcie gry spada mu czas, a Kamil wypowiada m.in. takie słowa, grając już sam: mógłbym sobie wystawić na dziewiątkę, ale małe i tak się nie liczą - kto wie, co rozstrzygnęło o mistrzostwie, rozumie, czemu to wspominam :-)). Fotu przegrywa z Sulejewską i mamy 2:2. Runda druga: Kobrem przegrywa z Górką męskim, Suchy przegrywa o 2 punkty z Górką żeńską (po wymóżdżonym APOPTOZ z blankiem za A nie widzi/nie zna KLIPĘ, co dawałoby mu zwycięstwo), Green przegrywa z Sulejewską, a Fotu z Bobowskim. Smutno. 0:4 i stan ogólny 2:6.
Wtręt osobisty: przygotowaniom do KMP nie poświęciłem ani sekundy, przed samymi mistrzostwami zagrałem może ze 3 partie - nie miałem czasu. Brak ogrania + ciężka głowa po poprzednim dniu (jak się Wrocław bawił przy i po ognisku zostawiam do relacji ustnych ;-), wkurzyłem się na siebie i... poszedłem pobiegać. Zrobiłem sobie duże kółko wokół boiska do nogi, wróciłem... i sami zobaczycie.
Runda trzecia: Kobrem wygrywa z Justyną Górką, Suchy z Sulejewską, Green z Kucią, Fotu przegrywa z Kamilem Górką. Stan meczu 5:7. Znów w ostatniej rundzie dokonujemy cudów, ale to za mało by choć zremisować mecz.
No nic, nie ma już teraz miejsca na porażki. Potęgi mamy za sobą.
Gramy z Ostródą. Co tu dużo pisać. Kobrem szaleje, wygrywa wszystkie 3 gry, kładąc 462, 467, 437 punktów (w jednej grze wychodzi z prawie 150 punktów straty, mina Wiączkowskich po obserwacji jego gry - bezcenne). Suchy równie pięknie - wygrywa wszystkie 3 gry. Nie inaczej i Green, robi trzy zero. Honor Ostródy ratuje w ostatniej rundzie rezerwowa Danuta Langiewicz, wygrywając z Fotu o 10 punktów. Co ciekawe, Donio (G.Koczkodon) przegrywa z nami wszystkie swoje partie. Pokonujemy Ostródę 11:1!
Tego sobotniego dnia zostaje jeszcze 1 runda z Gorzowem, dokończenie w niedzielę. No to siadamy do gry. Kobrem pokonuje Piotrowskiego, Suchy Herziga, Green Duczemińskiego, Fotu Wieteckiego. Jesteśmy cali w skowronkach, prowadzimy 4:0. Aż szkoda, że to koniec gier na dziś.
Niedziela. Runda druga. Kobrem wygrywa z Duczemińskim, Suchy przegrywa z Wieteckim, Green wygrywa z Herzigiem, Fotu przegrywa z Piotrowskim. Runda remisowa. Stan meczu 6:2.
Runda trzecia. Nieco zlekceważony Gorzów okazał się niebezpieczny. jedynie Kobrem wygrywa swój mecz (przy dramatycznych, ale przegranych, potyczkach współklubowiczów). Tak czy siak, Gorzów pokonany 7:5.
Ostatni mecz ze Szczecinem. Teoretycznie szansa jest na brązowy medal. Jednak Katowice ogrywają Łódź, Warszawa ogrywa Kraków i wiemy, że walczymy już nie o medal, a o 4 miejsce (nagradzane kwotą 200 zł). Szczecin ma nad nami pół punktu przewagi - trzeba wygrać. Problem w tym, że mają Tuszyńskiego (fightlapa), zaraz po Kobremie najlepszy zawodnik mistrzostw, oraz Zaryńskiego z wysokim rankiem. Do tego zawsze niebezpieczny Darek Kuć i cicha woda Patrycja Śliwińska.
Kobrem i Green robią swoje. Pierwszy ogrywa Zaryńskiego, drugi Tuszyńskiego. Przy porażkach Fotu ze Śliwińską i Suchego z Kucią, daje to stan 2:2.
Runda druga. Teraz my wpisujemy pierwsi nazwisko, oni dopisują, wpisują swoje i my dopisujemy. Taki sposób rozstawiania powoduje, że liczy się także taktyka. I tu niezbyt nam się udało. Kobrem nie daje rady Tuszyńskiemu o 8 punktów, Green przegrywa z Zaryńskim, Fotu przegrywa w dramatycznej partii z Kuciem (na ostatnie 7 liter ma same spółgłoski). Jedynie Suchy wygrywa ze Śliwińską po ciężkiej końcówce.
Idziemy na obiad. Żeby uratować remis, trzeba wygrać 3:1 ostatnią rundę. Kobrem ogrywa Alicją Kosińską (kocialka), Suchy przegrywa z Tuszyńskim (w ostatnich ruchu fightlapa blokuje mu headshota). Green pokonuje Kucia. Fotu... bach Zaryńskiego (kładąc mu skrabbla KOZACZEGO do leżącego na planszy GO). Jest 3:1 i mamy remis 6:6!
Przegrywamy więc z pierwszą trójką mistrzostw, z czwartą drużyną remisujemy, zajmujemy 5 miejsce, z pozostałymi wygrywamy. Sprawiedliwie wychodzi to 5 miejsce.
Czy mogło być lepiej. Mogło. Mając Kobrema, tradycyjnie już najlepszego zawodnika KMP, mogło. Ale też pamiętajmy, że poziom był wyższy niż rok temu. Średni ranking KMP wynosił 127,5!! Tylko Kobrem miał ranking przed zawodami wyższy od tej średniej.
A co do Kobrema. Grał u siebie i obserwował zmagania obok. Naprawdę, jeśli mam z Kuciem blanka, na planszy leży R i powinienem położyć razy 4, nic nie mogę wymyślić i widzę kątem oka, że Kobrem patrzy na mój stojak, to wiem, że on widzi już wszystkie możliwości. Po zmóżdżaniu się, kładę SROMOTNA i słyszę z boku: w końcu :-)
O innych ciekawych rzeczach, o cysterkach itp. usłyszycie na żywo.
Jeszcze tylko wielkie, wielkie słowa podziękowania dla kibiców: Beaty, Brody, Wobrema i Labiego. Bez nich to nie byłoby to samo.
pozdrawiam
green
Skład reprezentacji na KMP wyłonionyGłosami dziewiętnaściorga siódemkowiczów została wybrana reprezentacja na zbliżające się Klubowe Mistrzostwa Polski. Parafrazując powitanie Drew Careya w pewnym popularnym amerykańskim show kabaretowym: "Oto lista reprezentantów gdzie ilość zdobytych głosów nie ma znaczenia a kolejność jest całkowicie przypadkowa :)"
Siła drużyny: 124.56
Niniejszym gratuluję wszystkim, którzy znaleźli się na liście.
Mała rzecz a cieszy
Zaproszenie do Łodzi

KMP - bez zmiany terminu
Dziś w portalu
To nie prima aprilisNareszcie! Rozpoczynamy procedurę wyłaniania drużyny na III Klubowe Mistrzostwa Polski. Po raz ostatni reprezentacja klubu zostanie wyłoniona w drodze plebiscytu. Zasady są proste: każdy klubowicz, który ma na liście rankingowej minimum 10 partii, może do 14 kwietnia 2008 r. zgłosić swoją kandydaturę na adres mailowy prezesa. Potem odbędzie się tajne głosowanie i – voila! Jedziesz na mistrzostwa. Albo nie jedziesz. Zależy… ;)
Wszelkie szczegóły i ogóły podawane są na bieżąco na naszej zamkniętej liście dyskusyjnej. Dlatego wszyscy chętni, którzy nie dokonali subskrypcji, proszeni są o nadrobienie tej zaległości. Adres - jak wyżej. Nieobecni nie mają głosu!
160 turniej już wkrótcePo załęczowskich zmaganiach z Łodzianami wrocławscy srabbliści wrócili w progi Paśnika by rozegrać 159 turniej Wrocławskiego Klubu Scrabble "Siódemka". Zanim jednak pokrótce zdamy z niego relację, warto wspomnieć trzy nieopisane poprzednie turnieje. A to dlatego, że wszystkie wygrały nasze drogie panie: 156 - Agnieszka Goniowska (agoonia), 157 i 158 - Gosia Szczygieł (fotu). Ta ostatnia swą wspaniałą formę potwierdziła zresztą w Załęczu, gdzie była najlepszą zawodniczką naszego klubu.
W 159 naszym turnieju nie było już tak różowo, choć ciągle imponująco - podium z 4 zwycięstwami. O zwycięstwo walczyli w ostatnim meczu Łukasz Szałkiewicz (greenpoint) z Bogusiem Szyszką (bodo). Pierwsz ich mecz wygrał bodo i także w ostatnim, zgodnie zresztą z tendencją ostatnich ich spotkań, prowadził do... ostatniego ruchu. Wymęczony greenpoint mógł cieszyć się z tryumfu turniejowego po dłuższej przerwie, który zadedykował tajemniczej A.Ż. Natomiast porażka w tym meczu zepchnęła bodo poza podium - na czwarte miejsce.
Nic jeszcze nie wspomnieliśmy o miejscu 2, a na nim zameldował się nasz "emigrant" Adam Szukalski (macak blanków). Tym dobrym występem zbliżył się na 0,5 punkta do prowadzącego w rankingu klubowym Krzysia Obremskiego. Przy okazji apel do Krzyśka - liderze przybądź do nas w końcu na turniej, wiele osób ma ochotę dać ci łomot - przy planszy rzecz jasna :)
Tym samym zapraszamy na 160 turniej, 16 marca. Niech zagra co najmniej 16 osób!
Zagrało 12 (przyp. BSz).